
| Menu | ||||||||
|---|---|---|---|---|---|---|---|---|
|
| Ankieta |
|---|
| Zdjêcie z galerii |
|---|
|
|
| Odwiedza nas |
|---|
| Odwiedza nas 19 gości |
| Moja "Wyspa" (recenzja) |
|
|
| Napisał: Katarzyna Sobijanek | |
|
Po film „Ostrov” siêgnê³am po roku przetrzymywania w pude³ku. Zna³am mniej wiêcej fabu³ê, by³am niejednokrotnie namawiana do jego obejrzenia, a jednak co¶ mnie powstrzymywa³o. Chyba obawia³am siê ciê¿aru filmu. Zapewne do tej pory le¿a³aby pokryty kurzem, gdyby nie koledzy z Rosji (uk³ony dla Wiktora i Saszy), którzy przedstawili mi ca³kowicie odmienne spojrzenie na ten film i tym samym zmotywowali do samodzielnego obejrzenia historii cz³owieka, próbuj±cego odkupiæ winê. To niezwyk³a opowie¶æ o zdradzie i tchórzostwie jednego s³abego cz³owieka, marynarza Anatolija, które doprowadzi³y do wydania na ¶mieræ (jak siê okazuje pó¼niej by³a to iluzoryczna ¶mieræ) innego cz³owieka, kapitana statku, i sta³y siê momentem zwrotnym w ¿yciu tego, który zdradzi³. Pocz±tkowa scena, w której dokonuje siê pe³en dramatyzmu akt wydania kryjówki kapitana i z³amanie swojej godno¶ci poprzez poddanie siê wrogowi jest punktem wyj¶cia, kluczowym elementem dla zbudowania historii o odkupieniu. Szloch zdrajcy, który skojarzy³ mi siê z p³aczem ¶w. Piotra, który gorzko zap³aka³ po trzykrotnym zaparciu siê Chrystusa, by³ u¶wiadomionym biadaniem nad swym czynem, byæ mo¿e ¿alem za tchórzliwe zachowanie, za chêæ prze¿ycia kosztem wydania na ¶mieræ swego dowódcy, za brak godnego odej¶cia z tego ¶wiata – jego tchórzliwa postawa kontrastuje z pe³n± dumy i godno¶ci „¶mierci±” kapitana. W kolejnych ujêciach, które stanowi± dominantê filmowej opowie¶ci, przedstawiaj± ¿ywot cz³owieka obci±¿onego brzemieniem winy i pamiêci± o przesz³o¶ci, ¿ywot mnicha, którzy jest surowy wzglêdem siebie, umartwia cia³o i poskramia zmys³y, czyni pokutê i wyrzeka siê wszystkiego, co pochodzi ze ¶wiata. Nasuwa siê mi siê w tym miejscu pewna analogia ze stylem ¿ycia ¶w. Jana Chrzciciela, który odziany by³ we w³osienicê, ¿ywi³ siê szarañcz± i le¶nym miodem, i przebywa³ na pustyni, by nastêpnie g³osiæ chrzest nawrócenia. Ojciec Anatolij jest uwspó³cze¶nionym wcieleniem „g³osu wo³aj±cego na pustyni”. Mieszka w kot³owni jako pustelnik, ¿ywi siê korzonkami, nie posiada nic na w³asno¶æ i pe³en Ducha napomina wspó³braci, s³u¿y s³owem i modlitw± ludziom potrzebuj±cym pomocy, a nawet uzdrawia i wypêdza z³e duchy. Jest pokorny. Po prostu „cichy” ¶wiêty, który czyni dobre i piêkne rzeczy, a sam pozostaje w cieniu Boga. Przy czym nie jest to postaæ papierowa. Nie ma w sobie nic z dewocji ani nie reprezentuje pozbawionego emocji i uczuæ zaprogramowanego zombi. Jest autentyczny w tym, co mówi i czyni. Zarówno, gdy wozi do kot³owni wêgiel i pali w piecu, jak i , gdy prowadzi rozmowy duchowe, uzdrawia prosz±cych o ingerencjê Boga. Zapala siê gniewem, kiedy trzeba, nie idzie na kompromis – nawet w odniesieniu do prze³o¿onego, ¿artuje sobie ze „sprawiedliwego” wspó³brata (z cechami faryzeusza), potrafi przeprosiæ za przewinienie. Prze¿ywa rozterki, samotno¶æ, poczucie winy. A jego oczy s± pe³ne pokoju i mi³o¶ci, wyra¿aj± troskê o cz³owieka. Skromno¶æ i pokora mnicha wyra¿a siê równie¿ w ukrywaniu przed lud¼mi swojego ¶wiêtego wizerunku. Do¶æ zabawne s± sceny, w których ojciec Anatolij na stronie rozmawia sam ze sob±, imituj±c g³os ¶wi±tobliwego starca, który ma szczególne zas³ugi przed Bogiem; gdy jest nieprzejednany w rozmowie z lamentuj±c± kobiet±, która chce daæ Panu Bogu ¶wieczkê, a diab³u ogarek; gdy robi „przymiarkê” w trumnie. Punktem kulminacyjnym jest spotkanie z genera³em, w którym rozpoznaje wydanego przez swoj± ma³oduszno¶æ kapitana z przesz³o¶ci, i który mu przebacza, uwalniaj±c tym samym duszê mnicha z brzemienia ¿ywych wspomnieñ. Jakby przys³owiowy kamieñ spad³ mu z serca. I ten obraz odsy³a mnie do sceny z filmu „Misja”, w której Robertowi De Niro, nawróconemu najemnikowi - ³owcy niewolników i bratobójcy, jezuita odcina balast brzêcz±cych garnków i podaje mu rêkê nad przepa¶ci±. Do spotkania genera³a z mnichem dochodzi z powodu bezradno¶ci ojca wobec opêtania córki, który w akcie desperacji zawozi j± do mnicha-cudotwórcy. Anatolij z pomoc± modlitwy uwalnia j± z mocy z³ego. Wybaczenie jest ostatni± rzecz±, jakiej brakowa³o pokutuj±cemu od 30 lat, by spokojnie umrzeæ. Odchodzi w spokoju niczym prorok Symeon. Mocn± stron± filmu jest dobry scenariusz, który, jak przysta³o na dobre rosyjskie kino, zawiera wywa¿one i przemy¶lane dialogi, wyra¿aj±ce esencjê idei i my¶li bohaterów, preferuje ciszê i miejsce na dopowiedzenie tego, co wa¿ne przez widza. Ta opowie¶æ filmowa porusza, na miarê literatury rosyjskiej, wa¿ne sprawy duszy i psychiki ludzkiej, mierzy siê z tematem, który w sposób szczególny wi±¿e siê z powie¶ciami i satyr± Dostojewskiego. Zbrodnia (nie wprost) i kara, nawrócenie bohatera, motyw odkupienia, obecno¶æ biesów w fabule, przebaczenie ³±cz± komentowany obraz filmowy z twórczo¶ci± rosyjskiego klasyka XIX wieku. S³owu nie ustêpuje obraz. Powoli przesuwaj±ce siê obrazy staj± siê równie¿ bohaterami filmu. Opowiadaj±, dopowiadaj±, dorysowuj± g³êbiê sensu. Spienione morze, go³e ska³y, szum wiatru, zachmurzone niebo pomagaj± odczuæ samotno¶æ i wewnêtrzn± pustkê, jak± odczuwa mnich. Scena w mniszej cerkwi, w której poszczególni ojcowie i bracia modl± siê w trakcie nabo¿eñstwa, pozwala w³a¶ciwie umiejscowiæ ojca Anatolija, wskazuje na jego nieprzystawalno¶æ do pozosta³ych mnichów, swego rodzaju wyodrêbnienie ze wspólnoty. Z kolei scena, w której potrzebuj±cy ludzie przyp³ywaj± na ma³± wysepkê, s³yn±c± ze ¶wiêtego, z dalekiego l±du, którego granice nikn± na horyzoncie, wzmaga poczucie wyodrêbnienia wyspy ze ¶wiata, jego izolacjê i podkre¶la swoisty tryb ¿ycia z dala od czasu, a nawet historii. S³owa uznania nale¿± siê równie¿ odtwórcy g³ównej roli – Piotru Mamonowi, bêd±cego niegdy¶ liderem znanej rockowej grupy „Zvuki Mu”, a obecnie ¿yj±cego jako pustelnik we wsi Reviakino, który potrafi³ wykreowaæ z pomoc± re¿ysera, Paw³a £ungina, wielk± i jednocze¶nie prawie niewidoczn± postaæ. I w tym miejscu siê zatrzymam. Dalej powinien przemówiæ obraz „Wyspy”, na której dokonuj± siê cuda… Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego artykułu... |